Blog o nas...naszej rodzince, naszym życiu, marzeniach. O spełnianiu tych marzeń, o walce z chorobą i życiu prawieżenormalnie mimo choroby, czyli z cukrzycą W TLE. O naszych podróżach i o naszej kuchni. Zapraszam do lektury :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą typ 1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą typ 1. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 lipca 2019
Wisienka na torcie dla użytkowników Libre 2
Specjaliści cukrzycowi od DIY znowu zrobili krok do przodu. Dzięki ich pracy możemy teraz korzystając z sensora Libre 2*, aplikacji LibreLink i xDrip stworzyć CGM -ciągły monitoring glikemii.
Najważniejsze info jest takie, że nie potrzebujemy do tego żadnych transmiterów, więc odchodzi nam spory wydatek! 😃 😃 😃
Sensor Libre 2 łączy się bezpośrednio z telefonem 👏 👏 👏
Aplikację LibreLink trzeba przerobić wg poniższej instrukcji ( w języku angielskim):
How to patch the Librelink app to provide xDrip with Value received by bluetooth directly from sensor
Zdjęcie i informacje pochodzą od Daniela Klemensiewicza, któremu bardzo za nie dziękuję 💕
P.S. My nie używamy Libre 2, więc nie sprawdziliśmy tych informacji na naszym przykładzie. Czekam na info zwrotne od Was 😊
* W Polsce Libre 2 nie jest jeszcze dostępne.
środa, 11 stycznia 2017
(Nie)zwykły deser z okazji imienin panny M.
Dzisiaj imieniny Matyldy i z tej właśnie okazji zakupiłam owoce na deser. Nie, żebyśmy na co dzień nie jedli owoców, bo jemy. Ale to miał być deser wyjątkowy-imieninowy :)
Padło na granaty i melona. W sumie nie wiedziałam, jak M zareaguje, bo jak wszystkie dzieci, a przynajmniej większość, uwielbia słodycze.
Kiedy wróciła ze szkoły od razu zauważyła "nowe" owoce i bardzo się ucieszyła. Ale ja ją znam, M. przeważnie wszystko lubi, a jak przyjdzie do konsumpcji, to niekoniecznie po pierwszym kęsie chce danie dokończyć ;)
Po południu, kiedy przyszła pora podwieczorku, poszłyśmy do kuchni uporać się z niemałych gabarytów owocami. M z siostrą dobrały się do granata/u (?), a ja do melona.
Uporanie poszło nam dość sprawnie i szybko.
Ponieważ cała nasza rodzina, to czekoladoholicy, dziewczyny roztopiły w mikrofali gorzką czekoladę i polałyśmy nią owoce. Powiem Wam, że wyszedł z tego przepyszny deserek. A co najważniejsze-baaaardzo smakował solenizantce :)
Drugą super niespodzianką był cukier popodwieczorkowy-nie przekroczył 105!
Gdybyście chcieli spróbować tych delicji, to podaję "przepis" przeliczony na WW, (WBT tam prawie nie ma).
130g melona żółtego
50g "ziaren" granatu
ok.10g roztopionej gorzkiej czekolady (u nas 74%)
Taki deserek to 2,3WW. Smacznego :)
P.S. Wrzucając zdjęcia przypomniałam sobie, że panna M dorzuciła sobie kostkę czeko bez cukru :)
P.S.2 Jak to wygląda u Waszych pociech?? Lubią owoce? Czy jednak przegrywają one ze słodyczami?
Padło na granaty i melona. W sumie nie wiedziałam, jak M zareaguje, bo jak wszystkie dzieci, a przynajmniej większość, uwielbia słodycze.
Kiedy wróciła ze szkoły od razu zauważyła "nowe" owoce i bardzo się ucieszyła. Ale ja ją znam, M. przeważnie wszystko lubi, a jak przyjdzie do konsumpcji, to niekoniecznie po pierwszym kęsie chce danie dokończyć ;)
Po południu, kiedy przyszła pora podwieczorku, poszłyśmy do kuchni uporać się z niemałych gabarytów owocami. M z siostrą dobrały się do granata/u (?), a ja do melona.
Uporanie poszło nam dość sprawnie i szybko.
Ponieważ cała nasza rodzina, to czekoladoholicy, dziewczyny roztopiły w mikrofali gorzką czekoladę i polałyśmy nią owoce. Powiem Wam, że wyszedł z tego przepyszny deserek. A co najważniejsze-baaaardzo smakował solenizantce :)
Drugą super niespodzianką był cukier popodwieczorkowy-nie przekroczył 105!
Gdybyście chcieli spróbować tych delicji, to podaję "przepis" przeliczony na WW, (WBT tam prawie nie ma).
130g melona żółtego
50g "ziaren" granatu
ok.10g roztopionej gorzkiej czekolady (u nas 74%)
Taki deserek to 2,3WW. Smacznego :)
P.S. Wrzucając zdjęcia przypomniałam sobie, że panna M dorzuciła sobie kostkę czeko bez cukru :)
P.S.2 Jak to wygląda u Waszych pociech?? Lubią owoce? Czy jednak przegrywają one ze słodyczami?
środa, 4 stycznia 2017
Powiedzcie, że dobrze zrobiłam?
A tak serio, to powiedzcie, co na prawdę o tym myślicie. Mojego zdania to i tak nie zmieni, ale jestem ciekawa Waszych opinii.
A więc.....zapisałam pannę M na samodzielny wyjazd!!! 3-dniowy!!! Niecukrzycowy!!! Daleeeeeeko od domu...
Ona chce, a my z mężem się zgodziliśmy. Jesteśmy pełni obaw oczywiście, ale nie chcemy podcinać jej skrzydeł. Kiedyś musi być ten pierwszy raz prawda? Myślę, że każdy rodzic jest pełen obaw, nawet jak wysyła pierwszy raz zdrowe dziecko, a tym bardziej z jakimiś "dodatkami"....
Tak, więc, postanowione, kasa wpłacona, rozmowa z opiekunami na wycieczce przeprowadzona. M się cieszy, a to najważniejsze.
Nie ukrywam, że w podjęciu decyzji pomogło nam też posiadanie Libre. To na prawdę ułatwia życie z chorobą. Dzięki Libre i różnym aplikacjom będziemy cały czas widzieli na telefonach i komputerach aktualne poziomy córki, co ułatwi nam wszystkim kontrolę nad jej cukrami i czuwanie nad jej bezpieczeństwem :)
To pierwszy taki bardzo poważny krok w odcięciu cukrzycowej pępowiny. Ważny dla całej naszej rodziny.
Jesteśmy podekscytowani! I ja, i mąż i panna M. Będziemy odliczać dni, do wyjazdu zostało ich 27.
Źródła: zdjęcie pochodzi ze strony Dreamstime.com
Jaki początek roku, taki cały rok??? Oby nie.....
Życzę Wam samych sukcesów, pomyślności i miłości w 2017 roku. <3
Co u Was słychać? Jakie macie plany?? Jak rozpoczęliście kolejny rok??
My niezbyt fortunnie - jelitówką u panny M. Chociaż kompletnie nic jej nie zapowiadało.
Normalnie na kilka dni przed jelitówką organizm daje nam sygnał w postaci obniżonych cukrów. Spada zapotrzebowanie na insulinę. Spowodowane jest to zaburzonych wchłanianiem, a raczej jego brakiem. Kiedyś nas to cieszyło. Dzisiaj, po ponad 3 latach choroby - martwi. Bo już wiemy, co zwiastuje.
No właśnie, a u nas nic. Cukry normalne, raz wyżej, raz niżej. W nocy przedwczoraj nawet dość spory wyskok, potem nocka ok, rano ok, śniadanie ok. I nagle po śniadaniu cukier zaczyna lecieć w dół, Libre pokazywała LOW (wyświetla taki komunikat poniżej 40). Na glukometrze niewiele więcej. M wypiła 2 wymienniki soku, co normalnie wywaliłoby jej cukry w kosmos. A tu nic. Zero reakcji. Szybko się ubrałam i pobiegłam do sklepu po pepsi, tylko ona mogła ją uratować. I uratowała. Po wypiciu 1/4 puszki cukier zaczął się podnosić i łaskawie zatrzymał się na bezpiecznych 130.
Niestety kilka godzin później zaczęły się wymioty. Niezbyt częste, ale jednak. Wieczorem M była bardzo osłabiona, miała duża ilość ketonów we krwi i nie przyjmowała jedzenia i picia. Zapowiedziałam, że jak sytuacja się nie zmieni w ciągu najbliższych godzin, to jedziemy na SOR na kroplówki, bo nie chcemy kwasicy ketonowej.
Za radą jednej z mam na forum cukrzycowym podałam jej aviomarin. I na szczęście zadziałał. Więcej nie wymiotowała, ketony zaczęły spadać i widmo szpitala się oddaliło :)
Całą noc przespała spokojnie, cukier też w normie, a rano śniadaniowa rozpusta- całe 10g paluszków słonych! Bez insuliny oczywiście.
Pije i je i jest co raz lepiej. Właśnie wcina drugie śniadanie-15g paluszków (szalejemy ;) )
Miejmy nadzieję, że to świństwo już za nami i długo nie wróci.
Do życzeń noworocznych dorzucam jeszcze zatem duuuuużo zdrówka dla Was kochani. Niech wszelkie zarazy trzymają się od Was z daleka :)
Źródła: Zdjęcie pochodzi ze strony Lipsko24.pl
czwartek, 24 listopada 2016
Afera z Biedronką w roli głównej
Sieć dyskontów Biedronka oferuje w swoich sklepach różne "gratisy" za naklejki, które się dostaje za wydane u nich złotówki. Najpierw był Gang Świeżaków, czyli maskotki w postaci warzyw i owoców.
Teraz przyszedł czas na Choróbska. I niby wszystko ok, Biedronka chce nauczać i uświadamiać, ale....
No właśnie, znowu to ale.....
Są choroby (wady) wrodzone, np wady serca. Są choroby nabyte niezależnie od nas i naszego stylu życia. Tymczasem hasła na kartach z "choróbskami" głoszą:
PANNA CUKRZYCA-ona wcale nie jest słodka. Strzeż się jej stosując zdrową dietę.
CHOROBY SERCA- różne są choroby serca i bardzo niebezpieczne. Uratuj się sam uprawiając sport i odżywiając się zdrowo.
Tak, czepiam się. ZNOWU. Bo te hasła sugerują, że jesteśmy w stanie się ustrzec przed tymi chorobami, gdy tymczasem rzeczywistość jest inna.
Czy rodzice dzieci chorych na cukrzycę TYPU 1, czy dzieci z wrodzonymi wadami serca słusznie obawiają się o swoje pociechy?? Że stereotypy, z którymi staramy się walczyć codziennie, ZNOWU się pogłębią, a ludzie, którzy je wygłaszają utwierdzą się tylko w swoich "racjach"???
Poznajcie gang Pana Choróbki
środa, 9 listopada 2016
Wkur...... się dzisiaj!
14 listopada jest obchodzony Światowy Dzień Cukrzycy. I co roku, na kilka dni przed tą datą pojawiają w różnych mediach programy/artykuły na ten temat. I co roku "specjaliści" zapewniają nas, jaki to mamy duży wpływ na zachorowanie (bądź nie) na cukrzycę; wystarczy się zdrowo odżywiać, dużo ruszać i nie tyć. Tylko, że: TO DOTYCZY TYLKO I WYŁĄCZNIE CUKRZYCY TYPU 2!!! Ludzie, tak trudno to powiedzieć?? Tak trudno dodać dwa słówka TYPU DRUGIEGO do swojej wypowiedzi???
Może wtedy nasze "słodkie" dzieciaczki nie wysłuchiwałyby w kółko, że
"gdyby nie jadły tylko słodyczy, to by nie zachorowały na cukrzycę i innych tego typu bzdur
W radio RMF trwa dzisiaj dyżur z panią dr-specjalistą od cukrzycy. Przez pół dnia próbowałam się tam dodzwonić, jak usłyszałam znowu te brednie. Ale niestety. Więc wysmarowałam posta, do którego link Wam podaję. Zapraszam do włączenie się do dyskusji i komentowania.
https://www.facebook.com/rmffm/posts/10154720504003679?comment_id=10154720539113679¬if_t=feed_comment¬if_id=1478694265158677
piątek, 2 września 2016
Ogłaszam koniec.
Tak. Ogłaszam koniec. Niestety. Wiedziałam, że ta chwila nadejdzie, ale i tak nie byłam na to przygotowana. A tymczasem u M skończyła się remisja :(
Z drugiej strony i tak mieliśmy szczęście, bo remisja u M trwała prawie 3 lata! Niektórzy nie mają jej wcale, albo mają, ale duuużo krócej.
Już od kilku tygodni nam cukry świrowały, ale generalnie nie było tragedii. Za to od 31 sierpnia jest tragedia, poziomy po 200, 250 i nawet wyżej :/
Pomału podnosiłam przeliczniki insuliny, ale wciąż wywalało mocno. W końcu dzisiaj podniosłam konkretnie, o 1/3! I po raz pierwszy od 3 dni nic nie wybiło po obiedzie :)
Ufffffff, nareszcie, oby już tak zostało :)
A Libre nadal sprawuje się świetnie ;)
Z drugiej strony i tak mieliśmy szczęście, bo remisja u M trwała prawie 3 lata! Niektórzy nie mają jej wcale, albo mają, ale duuużo krócej.
Już od kilku tygodni nam cukry świrowały, ale generalnie nie było tragedii. Za to od 31 sierpnia jest tragedia, poziomy po 200, 250 i nawet wyżej :/
Pomału podnosiłam przeliczniki insuliny, ale wciąż wywalało mocno. W końcu dzisiaj podniosłam konkretnie, o 1/3! I po raz pierwszy od 3 dni nic nie wybiło po obiedzie :)
Ufffffff, nareszcie, oby już tak zostało :)
A Libre nadal sprawuje się świetnie ;)
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Po trzech dobach z Libre
Libre, Librunia, Librusiatko ;) <3
Czyli wszystko gra. A nawet lepiej. M przeszczęśliwa nadal. Ilość kłuć paluszków, z 12 zeszła do 3 na dobę! Oczywiście nie wierzymy ślepo. Mierzymy cukier przed każdym głównym posiłkiem. I jeśli będziemy mieć jakiekolwiek wątpliwości, to też oczywiście sprawdzimy poziom na gluko. Ale póki co, nie było takiej potrzeby :)
Reasumując i podsumowując: Jak najbardziej polecamy Libre.
Zakładanie sensora jest bezbolesne, a cyferki się zgadzają z gluko. Czasem, przy szybkim spadku, lub wzroście cukru, libre ma opóźnienie 10-15 minutowe i o tym trzeba pamiętać. Ale jak już człowiek nauczy się "czytać" libre, to będzie tak samo zadowolony, jak my ;)
Czyli wszystko gra. A nawet lepiej. M przeszczęśliwa nadal. Ilość kłuć paluszków, z 12 zeszła do 3 na dobę! Oczywiście nie wierzymy ślepo. Mierzymy cukier przed każdym głównym posiłkiem. I jeśli będziemy mieć jakiekolwiek wątpliwości, to też oczywiście sprawdzimy poziom na gluko. Ale póki co, nie było takiej potrzeby :)
Reasumując i podsumowując: Jak najbardziej polecamy Libre.
Zakładanie sensora jest bezbolesne, a cyferki się zgadzają z gluko. Czasem, przy szybkim spadku, lub wzroście cukru, libre ma opóźnienie 10-15 minutowe i o tym trzeba pamiętać. Ale jak już człowiek nauczy się "czytać" libre, to będzie tak samo zadowolony, jak my ;)
sobota, 27 sierpnia 2016
Z ostatniej chwili:
Mąż ćwiczy. Leży na podłodze i woła dziewczyny, żeby robiły za sztangę. Często się tak bawią. Najpierw Kornelka położyła się na jego rękach, podniósł ja kilka razy. Woła Matyldę.
M sie połozyła na jego rękach. Podniósł ja kilka razy i M schodzi. Małz pyta:
-a czemu już zeszłaś?
- bo się zmęczyłam
:D :D :D :D :D :D
M sie połozyła na jego rękach. Podniósł ja kilka razy i M schodzi. Małz pyta:
-a czemu już zeszłaś?
- bo się zmęczyłam
:D :D :D :D :D :D
Pierwsze 12h z Librą
Mąż uruchomił sensor o północy. Po godzinie pierwszy odczyt-LO! No więc mierzymy M-106 z gluko. Załamka. O 4 rano, libre 68, gluko-156. Totalna załamka.
Ale rano już było prawie, a potem co raz lepiej :) M się skanuje, ja ją skanuje, tata ją skanuje, wszyscy skanujemy, totalne szaleństwo :)
Póki co, wyniki bardzo zbieżne z gluko. Jesteśmy baaaaardzo zadowoleni, oby tak dalej :)
Ale rano już było prawie, a potem co raz lepiej :) M się skanuje, ja ją skanuje, tata ją skanuje, wszyscy skanujemy, totalne szaleństwo :)
Póki co, wyniki bardzo zbieżne z gluko. Jesteśmy baaaaardzo zadowoleni, oby tak dalej :)
piątek, 26 sierpnia 2016
Freestyle Libre, czyli marzenia się spełniają :D
Tak, to ja, again.
Przedwczoraj dostałam maila z firmy Abbott, że ruszyła sprzedaż Libre w Polsce. Szybki telefon do małżonka i zamówiłam pakiet startowy.
M najpierw niezbyt pewnie, po swoich złych doświadczeniach z dexcomem-nie dziwię jej się. Ostatecznie się zgodziła. Na próbę. Zanim Libre do nas przyjechało, to już się nie mogła doczekać. Dzisiaj przyszła paczuszka :)
Założyłam sensor. Ale jeszcze go nie uruchomiliśmy. Czekamy......bo inni użytkownicy libre doradzili nam, żeby odczekać kilka/kilkanaście godzin od założenia sensora do uruchomienia, bo wtedy lepiej działa sensor (podobno).
Tak więc czekamy, chociaż lekko nie jest ;)
W nocy go uruchomię, sasasasasa :D
Trzymajcie kciuki za powodzenie w akcji, żeby paluszki M w końcu, po 2,5 roku kłucia 12 razy na dobę, mogły wreszcie odpocząć i się zregenerować.
Przedwczoraj dostałam maila z firmy Abbott, że ruszyła sprzedaż Libre w Polsce. Szybki telefon do małżonka i zamówiłam pakiet startowy.
M najpierw niezbyt pewnie, po swoich złych doświadczeniach z dexcomem-nie dziwię jej się. Ostatecznie się zgodziła. Na próbę. Zanim Libre do nas przyjechało, to już się nie mogła doczekać. Dzisiaj przyszła paczuszka :)
Założyłam sensor. Ale jeszcze go nie uruchomiliśmy. Czekamy......bo inni użytkownicy libre doradzili nam, żeby odczekać kilka/kilkanaście godzin od założenia sensora do uruchomienia, bo wtedy lepiej działa sensor (podobno).
Tak więc czekamy, chociaż lekko nie jest ;)
W nocy go uruchomię, sasasasasa :D
Trzymajcie kciuki za powodzenie w akcji, żeby paluszki M w końcu, po 2,5 roku kłucia 12 razy na dobę, mogły wreszcie odpocząć i się zregenerować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









