Dosłownie: dzień dobry! Mamy dzisiaj bardzo dobry humor, bo M cała noc i cały dzień dzisiaj ma piękne cukry :) A moje humory, nie wiem, czy Wam już pisałam, ściśle zależą od jej poziomów.
W nocy nie było prądu, bo wreszcie po fali upałów przyszła porządna burza, a co za tym idzie, o 3 mierzyłam M cukier w egipskich ciemnościach. No ale od czego mamy smartfony?? Użyłam go jako latarki i dałam radę. Gluko pokazał 134, więc poszłam spać.
Rano 96, po śniadaniu 98- no takie poziomy, to ja rozumiem :D
Fakt, że dziewczyny coś napadło i od 4h tańczą na xboxie z przerwami na picie i jedzenie. A skoro o jedzeniu mowa, to dzisiaj na obiad zaserwowałam drobiowe kotleciki z zieleniną i ziemniaczki. Nie miałam nic na surówkę, więc po prostu pokroiłam paprykę i kiszonego ogórka i już. Dip czosnkowy dopełnił całości.
Teraz poobiednia sjesta, tzn ja mam, bo one wciąż tańczą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz